Nowy rozdział w Lvl up! studio

with 7 komentarzy

Tadam!

Jestem na swoim. Otwieram nowy rozdział.

Wejdź, rozgość się, zrobię Ci pyszną kawę i wysłucham Twojej opowieści.

Ale może chcesz najpierw posłuchać mojej? Nie będę przynudzać, obiecuję.

nowy rozdział i kawa dla Ciebie

Jestem dziewczyną z nad morza. Jak otworzysz mapę Polski i będziesz celowała w środek Wybrzeża, to jest duże prawdopodobieństwo, że „ustrzelisz” moje miasteczko. Dlaczego to jest tak ważne? To miejsce mnie ukształtowało i pozostawiło ogromny ślad na moim postrzeganiu rzeczywistości i tego, jak chcę projektować.

 

Nad morzem

W nadmorskich miejscowościach prawie każdy ma lub miał kogoś na morzu. Nasi dziadkowie i wujowie pływali na dalekomory, do Afryki i Ameryki. Przywozili stamtąd wspomnienia tropikalnych nocy, namiętnych kobiet, tatuaże, cytrusy i upominki. Mężowie i bracia zaciągali się na wielkie kontenerowce jako mechanicy, elektrycy i oficerowie; kuzynki i siostry pływały na promach.

Każdy z nas gdzieś podskórnie „czuje” morze. Choć nie wszyscy dają się porwać jego śpiewnej melodii, aby wyruszyć w drogę. Niektórzy zostają na lądzie, opuszczają miasteczko, odjeżdżają w głąb lądu, żeby po latach wrócić. Z tęsknoty. Takich rozpoznasz, kiedy podczas mocniejszych podmuchów wiatrów w wielkim mieście, idą porozpinani i mruczą pod nosem: To ledwo wieje, przyjedź do nas, to się przekonasz, co to wiatr nad morzem! Głowę urywa i iść ledwo można! A tu… szkoda gadać! To nic, że wyjechali 15 lat temu, oni zawsze będą znad morza.

A kiedy przychodzą jesienne sztormy, uliczki pustoszeją po letnim napływie turystów, a w porcie ostatnie kutry zarzucają cumy – czujemy, że to nasze miejsce. Nasz dom.

 

Dom – wyspa i port

Życie każdego z nas to droga. Jesteśmy jak statki na morzu. Jedni są małymi żaglówkami, inni tankowcami czy majestatycznymi żaglowcami, jak „Dar Pomorza”. Znam też kilka motorówek, co szybko przemieszczają się pomiędzy kolejnymi punktami w swoim życiu. Czasami poruszamy się w konwojach, innym razem samotnie opływamy świat. Wyruszamy na dłuższe i krótsze wyprawy. Do sklepu, do pracy, na studia do innego miasta. Za pracą lub przygodą wyjeżdżamy za granicę. Pokonujemy kilometry jako handlowcy czy zawodowi kierowcy, aby dostarczyć towar na miejsce. Ale zawsze wracamy do domu. Na naszą wyspę.

Jak wiesz, do portu na wyspie, może przybijać masa statków. Jedne zostają na dłużej, inne odpływają załatwiwszy swoje sprawy. Niektóre, mają tu port na stałe. Dla mnie wyspa jest synonimem DOMU, który tworzę. Sama lub z moją rodziną. Chcę, żeby czuli się tu bezpiecznie, komfortowo, żeby każdy miał swoje miejsce. Żeby zawsze mógł wrócić i żeby czekała na niego gorąca herbata. Tego chcę również dla moich przyjaciół, którzy pojawiają się tylko na chwilę. Oni zaraz wrócą do swoich obowiązków i swoich domów, na swoje wyspy.

Kilka razy usłyszeliśmy z mężem, że u Was się tak dobrze siedzi. Aż nie chce się wychodzić. I nie chodzi o jedzenie, wygodną sofę czy wielkie przestrzenie. Owszem kanapa wygodna, ja gotuję coraz lepiej, a nasze 37m2 może nie powala wielkością, za to jest przytulne i jakoś się we czwórkę mieścimy. Nie ma też za wielu najnowszych trendów, białej kuchni z marmurowym blatem czy białych paneli na podłodze. Roślin jest zaledwie kilka, bo przy moich zdolnościach pielęgnacyjnych przeżyły tylko najsilniejsze. Obrus nie zawsze leży na zniszczonym już stole, a obrazy od kilku lat czekają na zawieszenie. Nie jest idealnie, perfekcyjnie, bo nie musi. Jest po naszemu.

 

Nowy rozdział

Kiedy jakiś czas temu pomagałam koleżance w projektowaniu domu, wydawało mi się, że to będzie łatwizna. Przecież ja mogę ją przekonać do wszystkiego! Mam wiedzę, umiejętności, no musi mnie posłuchać, bo wiem lepiej! Skandynawski styl, bardzo na czasie, modne szarości, biel i czerń, a do tego turkus – najmodniejszy w sezonie. I nastąpiło zderzenie. Jej oczekiwania nie pokrywały się z moimi pomysłami. Zaczęłam od początku, od słuchania, od potrzeb jej i jej rodziny. Od poznania tego, jak funkcjonują. Co się sprawdza, a co nie ma racji bytu przy ich trybie życia, tradycji w jakiej wyrośli i tego, co chcą przekazać swoim dzieciom.

 

Oni opowiadali o sobie, o swoich potrzebach. O wannie w górnej łazience, dużym telewizorze i ogromnej biblioteczce, na którą trzeba było znaleźć miejsce. O marzeniach o piecu kaflowym z dochówką i wielkim stole, który pomieści 30 osób. O planach na przyszłość i o tym, że Aga sprząta, jak już jest naprawdę brudno (o co przy trójce małych dzieci nie trudno), więc podłoga w kuchni nie może być jasna i gładka, bo zaraz plamy będzie widać. Jak wyszło? Fantastycznie – to ich słowa! Kiedyś, jak już dojadę na Kaszuby i zrobię zdjęcia, pokażę Ci.

Opowiadam Ci o tym wszystkim, żebyś wiedziała, jak pracuję i chcę pracować w tym moim nowym miejscu. Nie chcę projektować wnętrza, w którym zabraknie Ciebie. Które będzie funkcjonalne, ale nie będziesz czuła (Ty i Twoi bliscy), że wracasz do DOMU. Masz małe, raczkujące dziecko albo problemy z kręgosłupem – postaramy się umieścić piekarnik na wysokości oczu. Uwielbiasz fioletowy kolor i nie chcesz się z nim rozstać, chociaż uważam, że zaciemni pomieszczenie, no i nie jest zgodny z najnowszymi trendami (i co z tego!) – znajdziemy rozwiązanie, zastosujemy go w dodatkach, jako mocny akcent na jednej ścianie. I naprawdę, może świetnie wyglądać z uwielbianą przez Twojego mężczyznę czerwienią.

Chcę pomóc Ci stworzyć własną (lub rodzinną) wyspę, z której będziesz bezpiecznie wyruszała w każdą kolejną podróż. A wracając do portu, rzucając w przedpokoju klucze i wsuwając kapcie, wymruczysz pod nosem „nie ma jak w domu”.

Jeżeli czujesz, że coś Cię uwiera, coś przeszkadza, nie jest tak jak być powinno. Szykujesz remont albo kupujesz nowe mieszkanie. A może tylko potrzebujesz drobnej porady z ustawieniem mebli, bo dzieci Ci dorastają, wymieniasz sofę, przeprowadzasz się i nie wiesz, co zostawić, a co zabrać – zajrzyj do zakładki pracuj ze mną. Znajdziesz tam dwie oferty dla siebie: koło ratunkowe i nawigację dla Twojego domu.

 

Latarnia morska

Na mojej wyspie ustawiłam latarnię morską – BLOG. Jak wiesz, taka latarnia spełnia bardzo ważną funkcję. Nie tylko pozwala bezpiecznie dotrzeć do portu, ale i ułatwia nawigację, określenia pozycji własnej statku. Jeżeli chcesz sama spróbować swoich sił w tworzeniu swojej wyspy-DOMU, skorzystaj z inspiracji, porad i rozwiązań, które pokazuję w zakładce wnętrza.

Zapraszam Cię również w swoje progi, do naszego M. Zajrzyj, rozgość się, zaparzę herbaty i wysłucham Twoich morskich opowieści i portowych historii.

Do zobaczenia na wodach mediów społecznościowych. Ahoj!

Cześć! Mam na imię Agnieszka i pomagam urządzać i porządkować wnętrza tak, aby stały się przystanią, do której będziesz chciała wracać Ty i Twoi bliscy.
  • Serdecznie gratuluje!!!!
    Pomorzanka pozdrawia Pomorzankę 🙂

  • Gratuluję i życzę sukcesów, ale też niecierpliwie czekam na posty z realizacji 😛 Pozdrawiam 🙂

  • Sama już kilka razy się przekonałam się jak to jest zderzyć swoje wizje z wizjami klientów. Miałam swój plan, swoje pomysły, a inwestor miał jednak zupełnie inne oczekiwania. Ale ważne to słuchać, zadawać wiele pytań i po prostu chcieć poznać klienta i jego sposób zycia. Wówczas sukces i satysfakcja murowane:) pozdrawiam Karolina

    • Oj tak, pierwsza współpraca skończyła się fiaskiem, bo nie zagrało między mną a klientem.

  • Świetny tekst! Aż się rozmarzyłam i chwilę zatrzymałam aby pomyśleć nad moją małą (33 m^2) wyspą 😉 Będę zaglądać i się inspirować 🙂