Urządzanie wnętrza jak kiepska nowa fryzura

with 13 komentarzy
urządzanie wnętrza jak nowa kiepska fryzura | pracuj ze mną | lvlupstudio
 

Wszystkie przechodziłyśmy przez to samo. Nadchodzi taki dzień, kiedy mówisz "dość, potrzebuję radykalnej zmiany". I nie chodzi o rzucenie pracy, męża czy wyjechanie do Honolulu. Wystarczy nowa fryzura, która Cię odmieni. Sprawi, że poczujesz się pewniej, młodziej, bardziej stylowo. Przestaniesz wyglądać jak 16-latka z kucykiem i mysim kolorem włosów, a zaczniesz jak profesjonalny, niezależny project manager. Nawet jeśli Twoim życiowym projektem jest zarządzanie domem, mężem i trójką dzieci.

Poszukiwania idealnej fryzury rozpoczynasz od przekopania się przez inspiracje dostępne w Internecie. Zawsze podobała Ci się fryzura Jennifer Aniston. Jak ona dobrze wygląda. Jesteś pewna, że też będziesz. I ten kolor włosów, obłędny, trochę miodowy, trochę blond. Ideał! A może nieco krótsza, jak Twoja ulubiona bohaterka z Teorii Wielkiego Podrywu. Nie raz Twój mąż wzdychał do cudnej Penny. Nawet jak obcięła się na chłopaka. No i jeszcze magazyny kobiece, kupisz jeden, żeby zobaczyć, co jest teraz modne. Takie ładne fale albo ombre. Co tu wybrać?

Wreszcie, po rozmowie z mamą, ciotką, panią w spożywczym oraz z samą sobą, przeprowadzaną co najmniej 5 razy dziennie, zwłaszcza pod prysznicem (przyznaj się, ile razy odpłynęłaś myślami biorąc kąpiel?), wybierasz najlepszą dla siebie opcje. Mówisz TAK! szałowej fryzurce z grzywką. Taki dłuższy bob, który idealnie schowa pyzate policzki, wysokie czoło, no i w razie czego, dla wygody, zwiążesz w kucyk. Niech dzieje się magia!

Fryzjer wyprawia cuda na Twojej głowie. A że trzeba było do strzyżenia zdjąć okulary i niewiele poza spadającymi na ziemię kosmykami możesz dostrzec, czujesz się jak w tych programach o spektakularnych metamorfozach. Magia kończy się razem z ostatnim rozpyleniem lakieru i założeniem okularów. Patrzysz w lustro i jesteś załamana. Co jest z tym światem? To nie wygląda tak, jak na zdjęciu, które pokazałaś fryzjerowi.

Niby grzywka taka sama i długość jak u modelki. I nawet cięcie podobne, ale gdzie jest ten efekt WOW! Wyglądasz jak 15 lat temu, a nie był to Twój ulubiony wizerunek. Może wystarczy jak w domu ułożysz fryzurę po swojemu. To zawsze przecież działa. Będzie lepiej. Dziękujesz więc fryzjerowi, mówisz, że jest świetnie, płacisz i powstrzymując łzy idziesz do samochodu.

Okazuje się, że to nie do końca był dobry wybór i Twój styl. Na szczęście włosy, nie ręka, odrosną. Kiedyś.

Tak się możesz czuć kiedy urządzone przez Ciebie wnętrze nie satysfakcjonuje cię.

Przy projektowaniu wystroju robimy te same kroki, co przy wybieraniu fryzury. Spędzamy godziny na Pinterest i Homebooku, oglądamy programy wnętrzarskie i kupujemy kolejne magazyny. Zaznaczasz więc kolejne strony, wyrywasz inspiracje i przestawiasz w głowie meble w pokoju. Tych kolorowych obrazków robi się coraz więcej. Przypinasz kolejne do tablicy Salon na Pinterest. Ląduje na niej wszystko, co Ci się podoba, aż w końcu masz niezły kolaż.

Zaczynasz gubić się w gąszczu możliwości i tego, co Ci się podoba. Postanawiasz poradzić się mamy, przyjaciół, pani w warzywniaku. Upewniasz się, czy to, co uznałaś za świetne rozwiązanie, jest również takie w oczach koleżanki z piątego piętra, która wpada na kawę raz na dwa tygodnie. Zwłaszcza, że ostatnio dość niepochlebnie wyraziła się o Twoich ukochanych miedzianych koszykach. W pewnym momencie masz dość wybierania i podejmujesz decyzję o natychmiastowym remoncie.

W sklepie bierzesz farbę, która wydaje Ci się, że będzie idealnie pasować do wymyślonego przez Ciebie wnętrza. Dokupujesz kilka poduszek, stolik, lampę. W Internecie wrzucasz do koszyka jeszcze kilka drobiazgów, które mają zgrać się z Twoją starą kanapą i meblami, nieco odpicowanymi, żeby pasować do wymarzonego stylu. I może jeszcze ten dywan, kilka świeczników i sznur cotton balls. Płacisz. Wkurzasz się, że czegoś nie ma, na coś trzeba czekać lub jest kosmicznie drogie i odpuszczasz.

Zaczynasz remont i dekorowanie. Z przerażeniem odkrywasz, że lampa zupełnie nie pasuje do stylu, który Ci się podobał, a dywan nie zgrał się z poduszkami. Ani wzorem, ani kolorem. Zostajesz z wnętrzem, które nijak ma się do obrazków poprzypinanych na tablicy Pinteresta. Pozostaje Ci usiąść na kanapie i wypłakać się w niepasującą poduszkę. Czujesz się zmęczona, sfrustrowana i zniechęcona.

Wnętrze wygląda gorzej niż przedtem. Remont spowodował bałagan w całym domu, a sprzątanie ciągnie się niczym nocny koszmar.

Masz ochotę prze-aranżować całe wnętrze. Dlaczego ono nie wygląda jak z okładki magazynu wnętrzarskiego? Tak się starałaś! Wydałaś pieniądze, zaangażowałaś się emocjonalnie, namówiłaś męża i dzielnie znosiłaś bałagan w domu. Frustracja powoduje, że przerywasz prace, nie kończysz i mieszkasz kolejne kilka miesięcy (lub lat!) w niedokończonym wnętrzu.

Nie pozwól, żeby urządzanie wnętrza było jak naprawdę kiepska nowa fryzura.
Projektowanie wnętrz może być świetnym doświadczeniem i przygodą.

Niech urządzanie wymarzonego wnętrza będzie Twoim celem, który chcesz osiągnąć realizując kolejne kroki, a nie kiepskim, niedokończonym projektem. Postanowiłam Ci w tym pomóc pisząc serię poradników, jak gromadzić inspiracje, stworzyć wnętrze dopasowane do Ciebie i Twoich potrzeb i zbudować swój styl, a nie tylko kopię czyjegoś.

W tym cyklu ukazały się już:

A jeśli nie masz do tego głowy, to w zakładce Pracuj ze mną znajdziesz moje usługi projektowe, które pomogą Ci zaplanować nowy wygląd pomieszczeń, oszczędzając stresu, zgadywania, marnowania czasu i pieniędzy.

P.S. Ta historia jest z życia wzięta! Na moim Instagramie zobaczysz moją nową fryzurę. Stylizowanie jej po swojemu, niewiele dało. Muszę czekać aż włosy trochę odrosną. A może znasz jakiegoś magika-fryzjera na Pomorzu? Od Koszalina po Gdańsk? Jestem gotowa przejechać nawet 120km w poszukiwaniu magii.