W poszukiwaniu HYGGE

with Brak komentarzy

We wtorek był pierwszy naprawdę paskudny jesienny dzień. Do tej pory październik rozpieszczał nas piękną pogodą, wysokimi temperaturami i słońcem. A nawet kiedy nieco się ochłodziło i trzeba było zamiast balerinek i półbutów wciągnąć na nogi trzewiki i botki, to i tak spacer był możliwy i bardzo przyjemny. Nawet lekka mżawka nie przeszkadzała.

Jednak to, co się dzieje od kilku dni za oknem uzmysłowiło nam jaką mamy porę roku. Mocny wiatr, zacinający deszcz i temperatura w okolicach 10 stopni skutecznie przypomniały dlaczego niekiedy ten miesiąc nazywamy „piździernikiem”. Szaro, buro i ciemno już w okolicach godziny 17, a potem szybko zapadający zmrok. Taaaaaak. Witaj jesieni!

 

Duńczycy znaleźli świetny sposób na przetrwanie chłodniejszych miesięcy. Tym czymś jest hygge – słowo pochodzące z języka norweskiego i oznaczające dobrostan. Zarówno ten materialny, jak i duchowy, społeczny czy psychiczny. W skrócie – chodzi o poczucie szczęścia. I Duńczycy nie są jedynym krajem, który cieszy się z hygge. Holendrzy mają gezelligheid, Niemcy Gemütlichkeit, Norwegowie koselig, Kanadyjczycy hominess, a my mówimy po prostu o przytulności i miłej atmosferze.

 

Słówko zrobiło zawrotną karierę w ostatnich latach. Pojawiły się książki, opracowania, pisano o nim w każdym czasopiśmie. Jak grzyby po deszczu powstawały kawiarnie i sklepy hyggeHyggelig były święta, jesień spędzona pod kocem i klimatyczne zdjęcia na Instagramie, obowiązkowo z kubkiem kawy i miliardem świec.

 

I teraz, kiedy ta fala największej fascynacji minęła, postanowiłam sprawdzić czy w ogóle hygge ma miejsce w naszym życiu i urządzaniu wnętrz. Gotowi?

 

w poszukiwaniu hygge | nowy post o hygge w domu i życiu | lvlupstudio

 

atmosfera

Kiedy latem spacerowałam po Ustce zauważyłam pewną zależność. Wśród restauracji i knajpek położonych wzdłuż nabrzeża i głównej ulicy były te dobrze oświetlone, z jasnym wystrojem, przestronne, o wysokich sufitach, dużych przeszkleniach i nowocześniejszym umeblowaniu. Drugą grupą były lokale o cieplejszym klimacie, z dużą ilością drewna, cegły, przytulnymi tkaninami, nieco zagracone. Stoliki były ustawione ciaśniej, okna ubrane w zasłony i dekoracje, a do tego punktowe oświetlenie o ciepłej barwie.

 

Czy wiesz, które z nich były chętniej odwiedzane po zmroku i chłodne, deszczowe dni?*

 

Światło tworzy klimat we wnętrzu. Są takie obszary w naszych Domach, gdzie musi być ono mocniejsze i jaśniejsze – w kuchni, łazience czy przy biurku. Ale tam gdzie odpoczywamy, kiedy chcemy się poczuć komfortowo i przytulnie to światło powinno być cieplejsze i mniej intensywne. A im bardziej przytłumione światło, tym bardziej jest ono hygge.

 

Dużo przyjemniej spędza się czas przy stole, kiedy nad nim pali się lampa o ciepłej barwie światła, niezbyt mocna, a do tego kilka świec, niż przy 100W świetlówce kompaktowej, pod którą wszyscy wyglądamy jak chorzy i niedospani. Ciepłe światło oraz zastosowanie kilku punktów oświetleniowych sprzyja też budowaniu relacji, rodzinnemu spędzaniu czasu i odpoczynkowi.

 

Atmosferę hygge tworzą też wszelkie dodatki, tkaniny, przedmioty, które pozytywnie na nas wpływają, z którymi mamy dobre wspomnienia. Paskudne figurki, poliestrowe poszewki na poduszki, brzydkie obrazki i sztuczne rośliny nie są w żadnym stopniu hygge.

 

w poszukiwaniu hygge | atmosfera hygge w domu | hygge dom | lvlupstudio

 

spokój i schronienie, harmonia i komfort

Duńczycy bardzo dbają o swoje domy i wkładają dużo serca w ich urządzanie. Może dzięki temu większość z nich wygląda jak z katalogów wnętrzarskich i jest bardzo hyggelig. Czyli taki, w którym od progu czujesz się mile widziany i od razu masz lepszy nastrój. Dla mnie synonimem tego są kapcie. Zawsze czekają na mnie w domu rodziców, dziadków i moim. Tam zawsze jestem „u siebie”, nawet kiedy ich nie ma.

 

Dlaczego to jest takie ważne?

Dom ma być naszym schronieniem przed zewnętrznym światem. Przed całym jego chaosem, pośpiechem, nerwowością, złością i zawiścią. Dlatego często mówię o Domu, jako o Wyspie. Z bezpiecznym portem i czymś, co jest dla nas latarnią morską, żeby zawsze znaleźć drogę do niego. Może to być wiara, rodzina, sposób życia czy przedmiot, dzięki któremu w każdym miejscu na świecie czujemy się jak w Domu (jeśli jesteśmy typem nomada :)).

 

W książkach Hygge. Klucz do szczęścia Meika WikkingaHygge. Duńska sztuka szcześcia Marie Tourell Soderberg** wymienione są rzeczy, które sprawią, że Twój dom będzie bardziej hyggelig.

 

1. Hyggekrog – przytulny kącik. Wiesz, to jest takie miejsce, o którym marzysz, kiedy wracasz w jesienny wietrzny wieczór zmarznięta do Domu. I wiesz, że tam możesz schować się przed całym światem pod kocem, z gorącym kubkiem herbaty w ręku. Takie kąciki tworzą sobie zwłaszcza dzieci – wszystkie kryjówki, miejsca przy kaloryferze obłożone poduszkami i kocami, gdzie kładzie się ulubionego misia, zapala lampkę i leży stos książeczek do oglądania. Każdy z nas instynktownie wybiera w Domu taki kącik – swój ulubiony. Zastanów się, czy też ma taki. Może warto go stworzyć?

 

2. Światło, kominek i świece – budują atmosferę, dają ciepło, przytulność, sprzyjają zacieśnianiu więzi. Jeśli chodzi o żarówki, to mówimy tu o ciepłej barwie światła od 1800K do 2500K. Więcej o świetle, jego barwie i mocy dowiesz się z cyklu LED LIGHT COLLEGE.

 

3. Rzeczy zrobione z drewna i natura – rośliny, drewniane meble i podłogi, skórzane uchwyty szafek, kamienie, muszle, rzeczy zrobione z naturalnych materiałów. To wszystko zbliża nas do hygge.

 

„Więcej znaczy więcej, a mniej znaczy mniej – to dobry sposób myślenia o roślinach.”

Christina B. Kjeldsen, redaktorka, autorka książek poświęconych skandynawskiemu wystrojowi wnętrz.

 

4. Książki – regały zastawione gęsto książkami, biblioteczki, dziecięce kąciki czytelnicze są niezwykle przytulne.

 

5. Ceramika – nie chowajmy upolowanego, wymarzonego dzbanka na specjalną okazję, bo może nigdy nie nastąpić. Piękny wazon z kwiatami w jadalni, ulubiony kubek, misa na orzeszki, komplet obiadowy po prababci – korzystajmy z nich na co dzień i cieszmy się tymi przedmiotami.

 

6. Myślenie dotykiem – to jest chyba jeden z moich ulubionych zmysłów przy projektowaniu wnętrz. O ile przyjemniej usiąść na welurowej sobie, z miękkimi bawełnianymi czy lnianymi poduchami, zanurzyć stopy w futrzastym dywanie, dotykać ciepłego drewna czy ceramicznego, nieszkliwionego kubka niż poliestrowej zasłony, nylonowego dywanika i plastikowych krzeseł.

 

7. Vintage, pamiątki rodzinne i przedmioty przywiezione z podróży – to jest nurt, który bardzo lubię. Wraz z przedmiotami z historią, obojętnie czy odziedziczonymi po przodkach, czy tymi wyszperanymi na targu, do mieszkań wkracza nostalgia, historia i jakieś ciepło. Wiele z tych przedmiotów ma dla nas wartość emocjonalną i niesie za sobą historię. Kredens po prababci, w którym trzymała słoiki z dżemem. Sanki, na których jeździło się z dziadkiem z dzieciaka. Pufa, z nową tapicerką, ale taka sama jak ta na wsi, u cioci, podczas pamiętnych letnich wakacji w 95′ roku. Ach, i jeszcze świecznik od przyjaciółki, taki wymarzony i obrazek z pierwszej narzeczeńskiej wyprawy do Krakowa.

 

8. Tekstylia, koce i poduszki – kwintesencja przytulności i hygge. Wszelkiego rodzaju tekstylia mają też jeszcze tę zaletę, że eliminują echo w pomieszczeniu, wyciszają je i powodują, że fale dźwiękowe nie odbijają się bezpośrednio od dużych płaskich powierzchni, tylko rozbijają o miękkie tkaniny.

 

9. Muzyka – jestem muzykiem, wokalistką i ten aspekt jest również dla mnie bardzo ważny. Jeśli chcę się poczuć w swoim Domu naprawdę przytulnie, to puszczam jazz, albo inną tak zwaną „pościelówę”. Kiedy potrzeba mi energii, np. do sprzątania lecą rytmiczne kawałki z pogranicza popu, rocka i bluesa. Prawda, że to bardzo hygge.

 

10. Nie przejmowanie się – plama po czerwonym winie na ścianie, dziura w panelach po rozbitym wazonie, stół ze śladami po mazakach czy dziecięce zabawki upchnięte w kąt pod kanapą, to sygnał, że w tym domu toczy się prawdziwe życie i zdarzają się różne drobne wypadki. Większość z nich daje się z łatwością naprawić, więc się nie przejmuj i odpręż.

 

Te wszystkie punkty nie sprawiają oczywiście, że każdy hygge dom wygląda tak samo. Czasami przytulna jest tylko jego część, w którą gospodarze włożyli najwięcej pracy czy zaangażowania, lub jest im najbliższa – kuchnia, w której z przyjemnością spędza się popołudnia. Salon, z obszerną kanapą, na której czas leci raz szybciej, raz wolniej, a czas wizyty przeciąga się do 3 nad ranem. Sypialnia urządzona „we właściwy sposób”, tak, że nie wyobrażasz sobie, że mogłaby wyglądać inaczej i idealnie pasuje do właścicieli.

Które miejsce w Twoim Domu jest najbardziej hygge?***

 

hygge przyjemności | w poszukiwaniu hygge | lvlupstudio

 

przyjemności

 

„Wystarczy usiąść z kubkiem gorącej kawy w ręku i od razu robi się hyggeligt” Meik Wikking

 

Jedzenie, zwłaszcza słodkiego, nagradzanie się czy wykonywanie czynności, które nas uszczęśliwiają uwalnia dopaminę. Pobudza ona receptory w różnych częściach mózgu, wywołując uczucie przyjemności. Dlatego zjedzenie ciastka czy wypicie kawy z przyjaciółką poprawia nam samopoczucie.

 

Kochamy wszelkie uroczystości rodzinne, celebrujemy święta i spotkania w bliskim gronie znajomych. Myślimy ciepło o wieczorze filmowym z ukochanym, leniwej niedzieli ze śniadaniem do łóżka i ciepłym październikowym dniu, podczas którego będzie można z dziećmi nazbierać liści, poganiać się po parku, a potem wypić gorącą czekoladę z pianką w pobliskiej cukierni.

 

Zakupy, kąpiel z pianą, wieczór dla siebie lub w towarzystwie, wyjścia do miasta, dzień na łonie natury, wycieczka lub czas spędzony na miłych dla nas aktywnościach. To wszystko jest bardzo hyggelig i przybliża nas do szczęścia.

 

czas hygge | bycie razem | lvlupstudio

 

bycie razem i równość

 

Hygge to nie tylko przedmioty, światło i wystrój wnętrza. To nie koc i kubek kawy na białym tle na instagramowym profilu u popularnej blogerki. To przede wszystkim poczucie bycia we wspólnocie, w relacjach, które stanowią podstawę ludzkiego szczęścia.

 

Kiedy czujemy się bardzo hyggeligt? Kiedy wydziela się oksytocyna. Kiedy czujemy miłość, ciepło i bezpieczeństwo. Kiedy mamy do siebie zaufanie, kochamy, współdziałamy, tulimy się. Gdy razem gotujemy, wykonujemy wspólnie obowiązki lub dzielimy je sprawiedliwie. Kiedy panuje równość, szacunek i nikt nie dąży do bycia w centrum uwagi za wszelką cenę. Ale również wtedy, gdy mamy poczucie ciepła i sytości.

 

To wszystko daje nam poczucie szczęścia i bezpieczeństwa. Do takiej atmosfery powinniśmy dążyć w naszych Domach. Do bycia razem, choć czasem osobno. Bo Dom to miejsce schronienia i komfortu.

 

tu i teraz

W poszukiwaniu szczęścia i dążeniu do niego przydaje się uważność i bycie „tu i teraz”. O trendzie TECH-FREE, fińskim luzie i FOMO porozmawiamy za tydzień, w osobnym poście.

 

wdzięczność

Nie wszystko zostało nam dane raz na zawsze. Wdzięczność za drobiazgi, na równi z docenianiem wielkich rzeczy, sprawia, że czujemy się szczęśliwsi. Powinniśmy doceniać to, co mamy. Nie zazdrościć innym, a cieszyć się ich szczęściem (ta postawa to firgun, o tym przy okazji). To nauka uważności i umiejętności cieszenia się chwilą. To docenianie swojego życia i siebie.
O wdzięczności, jako pamięci serca, pięknie pisze Stanisław Biel, jezuita i rekolekcjonista. Warto przeczytać i praktykować, nawet jeśli nie jest się specjalnie wierzącym.

 


Czy zatem hygge to tylko domena Duńczyków? 
Nie. W naszym języku nie ma słowa, które by to określało. Ale jest połączenie przytulności, gościnności, poczucia wspólnoty i bezpieczeństwa.

 

Czy hygge jest drogie?
Nie koniecznie. Bardziej chodzi w nim o drobiazgi i proste rzeczy. O być, niż o mieć. O sytuacje, niż o przedmioty. Ale jeśli uważasz, że bardziej hyggelig będą lniane zasłony, świece od znanej firmy i drogi duński kredens z połowy lat 50-tych, to tak. Bywa też tak, że hygge jest bardziej praco- i czasochłonne. Ponieważ chcemy odrestaurować sami fotel odziedziczony po stryju, odbudować relację z rodzeństwem lub wygospodarować dla siebie godzinkę w ciągu tygodnia na wypad z przyjaciółmi do kawiarni. Ale kiedy nam się to uda, jesteśmy szczęśliwsi.
Czy hygge jest kluczem do szczęścia?
Nie. Ale chodzi w nim o to, żeby dać temu zestresowanemu, odpowiedzialnemu dorosłemu, którego mamy w sobie, odpocząć. Zrelaksować się. Chociaż na chwilę. Chodzi o to, żeby znaleźć przyjemność w prostych rzeczach i mieć pewność, że wszystko będzie dobrze” – Meik Wiking, Hygge. Klucz do szczęścia.
Hygge polega na robieniu najlepszego użytku ze zwykłych dni, bo tych jest najwięcej. To codzienność decyduje o naszym życiu i szczęściu. Dobrze jest zatem żyć i mieszkać w spokoju i harmonii. Tworzyć wartościowe relacje, gromadzić wartościowe wspomnienia. Zapewnić sobie i bliskim bezpieczeństwo, wsparcie i uważność. Pielęgnować wdzięczność.

 

hygge? Ono może być wspaniałą siłą napędową szczęścia na co dzień. Kompasem, który naprowadzi nas na chwile szczęśliwości.

 


* Latem, kiedy na niebie nie było ani jednej chmurki, słońce świeciło, a temperatura codziennie sięgała co najmniej 30 st., większość ludzi udawała się tych pierwszych, jasno urządzonych lokali. Wieczorami, a także jesienią i zimą, to te drugie są najchętniej oblegane. Pamiętam, że najprzyjemniejsze wieczory spędzaliśmy za bezdzietnych lat w Winiarni w Piwnicy. Mieściło się tam raptem 6 mikro stolików, ale klimat był bardzo sprzyjający hyggowaniu.

 

** Jeśli szukasz książki o hygge, chcesz się więcej dowiedzieć o poszukiwaniu szczęścia, sposobach na paskudną pogodę jakie wymyślili Duńczycy i przy okazji poznać wiele interesujących faktów z dziedziny antropologii i badań nad szczęściem, to bardzo polecam Ci książkę Meika Wikinga Hygge… Oraz drugą, która szerzej mówi o szczęściu na świecie i jego aspekcie kulturowym, wspólnotowym i psychologicznym: Lykke, po prostu szczęście. Jeśli natomiast chodzi o ładną okładkę i ładne zdjęcia na Insta, to książka Marie wystarczy.

 

*** Bardzo jestem ciekawa, które miejsce w Twoim Domu jest najbardziej hygge? Lub kiedy czujesz się w swoim domu najbardziej hyggelig? Podziel się swoją historią w komentarzu!

 

P.S. Więcej o szczęściu w Domu znajdziesz pod tymi hasłami: Szczęście i Rozważania o Domu

 

Źródła zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7